|
Rudy, mały psiak podszedł do kilku poskładanych karteczek rozrzuconych po podłodze. Uznał, że to niezła zabawa. Zamarł na chwilkę w wyczekiwaniu, tak jak zamierają psy wystawiające zwierzynę (w końcu pochodzenie zobawiązuje - w jego żyłach płynęła krew pudli i spanieli) i wybrał. Wybrał kartkę z napisem BĄBEL.
BĄBEL przybył do nas w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia. Najcudowniejszy prezent na Gwiazdkę dla 9-letniej dziewczynki... BĄBEL po moim powrocie ze szkoły zamieniał się w Bernardyna ratującego ludzi zasypanych śniegiem. Biegał po parku z kubkiem, imitującym baryłeczkę rumu, przywiązanym do obroży, szukając mnie - ukrytej za śnieżnymi zaspami. Był także Szarikiem, najdzielniejszym z psów, pilnował naszego bunkru, który mieścił się w głębokim dole... Gdy zrobiło się cieplej stawał się Gwiazdą Cyrku przeskakując przez murki i patyki, które w naszej wyobraźni płonęły żywym ogniem... W domu był maskotką zjadającą wszystkie napotkane skarpety i rajstopy. Nie zdążył wyrosnąć z nałogu. W wieku pół roku 15.04.1982 r wpadł pod samochód. Razem z nim odeszła wyobraźnia. Kubek stał się na powrót zwykłym blaszanym kubkiem, dół - dziurą w ziemi, no i komu by się chciało skakać przez murki...To był mój pierwszy pies. Tak się zaczęło. Potem, gdy byłam już starsza, nastał BEMOL - łudząco podobny do BĄBLA. To psiak, który potrafił liczyć do pięciu. Niewielki kundelek był moim najwiekszym przyjacielem...
Był także PYSIEK na tymczas, który w oczekiwaniu na nowy dom, zdemolował doszczętnie mój. :)
Była bezogoniasta BUNGO, która miała niewiele więcej szczęścia niż BĄBEL. Umarła na moich rękach na parvovirozę.
I pojawiła się AZJA. Owczarek niemiecki, który na trochę zagłuszył moje marzenia o afganach. AZJA była bardzo wychowanym psem. Zaliczyła egzamin na PT1 na ocenę doskonałą. Bez szkolenia... Jeździła ze mną wszędzie.
Afgany pokochałam już za czasów BEMOLA i z tego właśnie okresu pochodzą moje pierwsze, czarno-białe jeszcze, relacje z wystaw. Pamiętam starą książkę Pana Lubomira Smyczyńskiego z 1957 roku: "Psy. Rasy i wychowanie", a w niej groteskowe zdjęcie charta afgańskiego. Spełnienie marzenia, na które musiałam czekać dlugie lata... W czerwcu 1996 roku pojawiła się maluteńka SiSi i zapełniła moje serce na zawsze... Marta Pacanowska |